Hotele z 29% wzrostem liczby gości, ale wciąż poniżej poziomu sprzed pandemii

Tegoroczny sezon wakacyjny będzie niezwykle ważny dla polskiej branży hotelarskiej. Jak pokazuje raport „Rynek hoteli i condohoteli w Polsce”, przygotowany przez Emmerson Evaluation, w 2021 r. sektor zaczął się sukcesywnie odbudowywać. Wciąż jednak obłożenie było dalekie od poziomu sprzed pandemii. W stosunku do 2019 r. liczba gości była nadal mniejsza o 39 proc. A na horyzoncie piętrzą się nowe wyzwania, jak wysoka inflacja i wzrost kosztów działalności oraz efekt wojny w Ukrainie.

W swoim cyklicznym raporcie Emmerson Evaluation przeanalizował sytuację obiektów skategoryzowanych stricte jako hotele w 2021 r., ze szczególnym uwzględnieniem najważniejszych dla branży rynków. W tegorocznej edycji opracowania analitycy tradycyjnie zestawili dane w ujęciu rocznym, a także dodatkowo porównali je z okresem poprzedzającym pandemię, czyli rokiem 2019.

Powrót do „normalności”

Ubiegły rok był kolejnym, w którym pandemia dyktowała warunki funkcjonowania hoteli. Jednym z najcięższych okresów dla polskiego rynku hotelowego okazało się pierwsze półrocze 2021 r. Ferie zimowe zostały skrócone i odbywały się w jednakowym dla wszystkich województw terminie, ograniczono możliwość przyjmowania gości do 50% pokoi, co przełożyło się na bardzo niską podaż turystów w Polsce.

Z kolei czerwiec 2021 r. był miesiącem napawającym optymizmem dla turystyki krajowej. Według danych pochodzących z GUS, w tym miesiącu zanotowano ponad dwukrotnie wyższą liczbę turystów niż w maju,, co przełożyło się na wizytę 1 341 762 gości, w tym 131 116 turystów zagranicznych.

Trzeci kwartał ub. r. okazał się już bardzo dobry dla hotelarzy. Odnotowano średnią liczbę odwiedzających oscylującą na poziomie 2 milionów miesięcznie, w tym blisko 300 tysięcy gości z zagranicy.

W czwartym kwartale względem ostatniego kwartału roku 2020 widać było duży wzrost liczby turystów, który wyniósł aż 172%, co przełożyło się na 1 590 419 gości w tym 267 098 turystów zagranicznych. W porównaniu do czwartego kwartału 2019 r. była to jednak liczba mniejsza o 17%.

Turyści wrócili, ale nie tak licznie, jak przed pandemią

Dane pochodzące z Głównego Urzędu Statystycznego wskazują, że w całej Polsce na koniec lipca 2021 r. funkcjonowało 2521 obiektów skategoryzowanych stricte jako hotele, liczących prawie 297 tysięcy miejsc noclegowych. Oznacza to, że w porównaniu do 2020 r. mieliśmy do czynienia z nieznacznym wzrostem liczby obiektów wynoszącym 0,9%, natomiast miejsc noclegowych o 7,4%. Przekłada się to na zwiększoną podaż w stosunku do 2020 r. w 6 województwach. Największy wzrost liczby hoteli (5,4%) wystąpił w województwie pomorskim, gdzie Polacy chętnie wykupywali noclegi w okresach wakacyjnych. Natomiast najwięcej miejsc noclegowych przybyło w województwie mazowieckim, o 15,1%. Najbardziej wyraźny spadek podaży hoteli oraz miejsc noclegowych odnotowało województwo lubuskie, odpowiednio o 7,5% dla obiektów hotelarskich oraz 3,7% dla miejsc noclegowych. Porównując dane z 2021 r. do danych z 2019 r. widoczne jest zmniejszenie liczby obiektów hotelowych. Podaż nie wróciła jeszcze do stanu sprzed pandemii i była mniejsza o 4,3%. Z kolei liczba miejsc noclegowych wzrosła, o 3,7%. Największy wzrost podaży hoteli wystąpił (tak samo jak w 2020 r.) w województwie pomorskim. Spośród wszystkich województw opolskie odnotowało największe spadki podaży zarówno obiektów hotelowych (-14,3%), jak i miejsc noclegowych (-11,4%).

Poddając ogólnej analizie rok 2021 w stosunku do roku poprzedniego widać wzrost liczby wszystkich turystów, którzy odwiedzili hotele o 29%, co daje łącznie 3 230 061 więcej gości. Natomiast liczba klientów z zagranicy poszła w tym czasie w górę o 15%, czyli o 260 753 osoby. Analiza 2021 r. względem roku 2019, pokazuje jednak, że liczba osób odwiedzających hotele nie wróciła jeszcze do stanu sprzed pandemii. Zmniejszenie liczby gości wynosi 39%, czyli o 9 150 104 osoby. W 2021 r. do polskich hoteli przyjechało o 67% mniej zagranicznych turystów niż w roku 2019, co w przeliczeniu stanowi ubytek 4 009 357 gości.

Wojna kładzie się cieniem na sytuacji branży

Dostępność szczepionek i mniejszy poziom zakażeń Covid-19 sprawiły, że rynek oczekiwał ożywienia w 2022 r., a przynajmniej pewnej stabilizacji. Okazało się jednak, że po dwóch trudnych latach dla branży hotelowej pojawiło się kolejne wyzwanie, związane z atakiem wojsk rosyjskich na Ukrainę. Od 24 lutego w sektorze znów zagościł duży niepokój.

Wiele polskich obiektów udostępniło bezpłatne miejsca noclegowe dla Ukraińców. Jednak nie wszyscy Ukraińcy potrzebowali bezpłatnej pomocy. Część osób przyjeżdżających zza wschodniej granicy, dysponowała gotówką i mogła zorganizować noclegi we własnym zakresie. Bardzo dużo firm posiadających swoje oddziały na Ukrainie zdecydowało się ściągnąć swoich pracowników wraz z rodzinami do Polski opłacając noclegi w obiektach hotelowych. Paradoksalnie w pierwszych miesiącach wojny hotele notowały zatem bardzo dobre wyniki obłożenia, co raczej nie będzie długotrwałym trendem, zaznaczają autorzy raportu.

Konflikt zbrojny tuż za wschodnią granicą niesie za sobą negatywne skutki dla polskiego rynku hotelowego. Zagraniczni turyści postrzegając Polskę jako kraj przyfrontowy w obawie przed potencjalnym zagrożeniem zaczęli rezygnować z planowanych wyjazdów do naszego kraju i pobytu w lokalnych hotelach. Obecnie, rezerwacje dokonywane są bardzo późno, nawet bezpośrednio przed przyjazdem. Polscy turyści w obawie przed skutkami ekonomicznego konfliktu oraz galopującą inflacją również wstrzymują się z decyzją o rezerwacji miejsc noclegowych – zaznacza Dariusz Książak, Prezes Zarządu Emmerson Evaluation.

Wzrost cen kolejnym wyzwaniem

Dodatkowym problemem jest także rekordowo wysoka inflacja. Wszyscy przedsiębiorcy, w tym także hotelarze, borykają się z dotkliwym problemem jakim są podwyżki cen energii. Presja inflacyjna i zwiększone koszty działalności operacyjnej hoteli wymuszają na branży podwyżki swoich usług. Z niepokojem patrzymy na sytuację konsumentów, których pieniądze tracą na wartości, co w dłuższej perspektywie może ograniczyć popyt na usługi hotelarskie i gastronomiczne.

W okresie pandemii rynek nieruchomości hotelowych ucierpiał najbardziej ze wszystkich sektorów nieruchomości. Wiele wskazuje na to, że również zostanie najbardziej dotknięty obecną sytuacją – rozchwianą gospodarką, galopującą inflacją, a przede wszystkim wojną w Ukrainie. W zależności od tego, kiedy skończy się konflikt za wschodnią granicą i jak szybko zostanie zdławiona inflacja oraz ustabilizowana gospodarka, będzie można dokładniej prognozować dalsze losy sektora. Branża hotelarska jednak już nie po raz pierwszy musi dostosowywać się do nowej rzeczywistości. Nasz rynek jest coraz bardziej dojrzały, a hotelarze nauczeni doświadczeniem pandemii coraz lepiej radzą sobie w nieprzyjaznych warunkach – podsumowuje Prezes Emmerson Evaluation.

Raport „Rynek hoteli i condohoteli w Polsce”: https://www.emmerson-evaluation.pl/wp-content/uploads/2022/08/raport-rynek-hoteli-oraz-condohoteli-w-polsce-2022.pdf.

***

Emmerson Evaluation Sp. z o.o. istnieje od 2008 roku i świadczy usługi wycen nieruchomości mieszkaniowych, komercyjnych (biura, handel, magazyny, inwestycje deweloperskie, hotele). Spółka wykonuje wyceny dla wszelkich celów, w tym m.in. dla potrzeb zabezpieczenia wierzytelności, sprawozdań finansowych i oceny opłacalności zakupu lub sprzedaży. Posiada również bogate doświadczenie w wycenie dużych pakietów nieruchomości, wycenie środków trwałych oraz analizach rynkowych. Wszelkie opracowania Emmerson Evaluation wykonuje zgodnie ze standardami polskimi i międzynarodowymi. Spółka posiada biura regionalne w 6 największych miastach Polski, zatrudnia ponad 80 specjalistów rynku nieruchomości, w tym 40 rzeczoznawców majątkowych. Usługi Emmerson Evaluation są skierowane przede wszystkim do banków, deweloperów mieszkaniowych i komercyjnych, funduszy inwestycyjnych oraz spółek giełdowych.

Więcej informacji na: www.emmerson-evaluation.pl.

Evaluer Sp. z o.o. jest spółką świadczącą usługi w zakresie udostępniania Bazy Danych Transakcyjnych EVALUER oraz raportów analitycznych dotyczących różnych segmentów rynku nieruchomości. Obszar działalności Evaluer Sp. z o.o. obejmuje sporządzanie raportów i analiz z zakresu rynku nieruchomości na podstawie danych pozyskanych od deweloperów, a także gromadzonych w Bazie Danych EVALUER . Ponadto spółka zajmuje się prowadzeniem i udostępnianiem Bazy Danych EVALUER zawierającej dane transakcyjne z rynku nieruchomości (obecnie ponad 2 mln transakcji z obszaru całego kraju).

Więcej informacji na: evaluer.pl

Nasz portal jest trochę jak cytryna

Artykuły potrafią być kwaśne, ale wciągają. Naszą witaminą C jest wiedza, nowości i ciekawostki, które może nie stymulują układu odpornościowego, ale wpływają na umysł i poszerzają wiedzę. Ułatwiamy wchłanianie nowych informacji, budzimy świadomość i nadajemy się do spożywania codziennie.

Cytryna to naturalne lekarstwo, które działa kojąco na nasz układ nerwowy, poprawia nasz nastrój i oczyszcza organizm, przez co czujemy się o wiele lżejsi i gotowi do działania. Nie unikajmy więc cytryny w naszej codziennej diecie, zapewniając sobie naturalny zastrzyk energii na cały dzień.

Nie unikajmy również portalu Lemon TV, który ma właściwości podobne.

Od czasów, kiedy życie poczęło się wielce różniczkować, czytanie książek nie wystarcza. Książki podają czystą wiedzę z najrozmaitszych dziedzin, wiedzę nieraz kryształowo czystą, ale oderwaną od życia. Książki karmią również poezją, w niej opisy czynów bohaterskich uszlachetniają serca, ale mało informują o szarej rzeczywistości życia. Do działania potrzebna jest znajomość chwili bieżącej, orientacja, pulsy życia w miejscowych warunkach. Na każdym stanowisku można przyłożyć i swoją cegiełkę, można wpływać na całość, byle znać swe obowiązki względem społeczeństwa i chcieć im służyć. Tym pośrednikiem między wiedzą a życiem, między ideałem a rzeczywistością, jest publicystyka. Jest ona historją teraźniejszości, oświetlającą zagadnienia, które czekają dopiero na rozwiązanie. Jest ogniwem, która łączy prawdę wiedzy z zagadnieniami chwili bieżącej. Jest literaturą, która tyczy się potrzeb życia w danym czasie i danym miejscu. Ona komunikuje ostatnie wyniki z różnych dziedzin wiedzy czystej w zastosowaniu do bieżących potrzeb ludzkich. Ona czyni człowieka wrażliwym na niedolę swego społeczeństwa i zapala do żywota czynnego na jego korzyść. Ona, komunikując, co się dzieje na świecie całym, chroni nas od zaściankowości. Ona, zaznajamiając nas z biegiem myśli wszechświatowej, wywołuje w umysłach naszych szereg zagadnień. Ona uwalnia nas od potrzeby czytania wszystkich książek, których corocznie ukazuje się na świecie po kilkaset tysięcy, a których przeczytać na rok gruntownie nie można po nad kilkanaście. To są strony dodatnie prasy periodycznej.

Ale ma publicystyka i niejedną stronę ujemną. Wiadomości, dostarczane przez wiele dzienników, są dorywcze i powierzchowne: ani rozszerzają, ani pogłębiają wiedzy. Wiele nowinek, opisywanych drobiazgowo, niema żadnego ogólniejszego znaczenia, nie służy żadnemu rozumnemu celowi. Wiele sensacyjnych zajść i wypadków, zostawiających jedynie czczość w głowie i pustkę w sercu. W pogoni za kalejdoskopowym potokiem plotek wiele balastu, który ze szkodą obciąża umysł Dużo zabawy i płytkiego śmiechu, co w rezultacie szerzy bezmyślność, przytępia zmysł artystyczny. Nie jeden organ redagowany jest tendencyjnie, będąc na służbie tej lub innej partji. Nieraz nowość pomieszana z postępem bez oświetlenia krytycznego jądra rzeczy. I jedno pismo stara się prześcignąć drugie w pomysłach, licząc na gorsze instynkty. I wielu staje się igraszką okoliczności, bo są prowadzeni na pasku danego dziennika. Bo wielu ślepo hołduje zasadzie: nie różnić się od innych — i bezkrytycznie prenumeruje to, co ich znajomi i krewni. I tworzy się specjalny typ nałogowych czytelników pism periodycznych, co nie uznają jednocześnie lektury książek. Jest to pewnego rodzaju osłona dla duchowego lenistwa. Traci na tym wykształcenie gruntowne i myśl samodzielna. To też wielu uczonych powstaje na dziennikarstwo — śród nich ostro wystąpił w ostatnich czasach przeciw prasie perjodycznej F. Brunetiere, członek Akademji paryskiej.

Trzeba przede wszystkiem rozróżniać wartość miesięczników i tygodników, a pism codziennych. Pierwsze, a w części drugie, są streszczeniem i kwintensencją tego, co zawierają pisma codzienne. Lektura ich nie da wprawdzie technicznego posiadania poszczególnych gałęzi umiejętności, ale da ogólną znajomość podstaw. Te, które nie służą sprawom specjalnym, dają możność w dłuższym okresie czasu przebieg w ogólnych zarysach cały cykl wiedzy. Natomiast prasa codzienna służyć może głównie gromadzeniu materjałów do tych kwintensencji. I tu należy rozróżniać prasę prowincjonalną, a prasę stołeczną. Pierwsza zlicza miejscowe siły społeczne, wydobywa je i zbiera, zapala ogniska miejscowej twórczości. Bada i stara się kierować życiem prowincji, które wszędzie posiada swoje odrębne właściwości. Druga winna być przewodnikiem i siewcą dążeń kulturalnych wszerz i wzdłuż całego kraju. Winna być rzeką wód czystych, do której zbiegałyby się wszystkie strumyki, osadziwszy po drodze naleciałości niepotrzebne.

Trzeba umieć czytać dzienniki, jak i książki. Trzeba sobie wprzód zadać trud poznania każdego pisma. Trzeba się zapoznać, co w każdym z nich godnego jest czytania, nie usypiając swojego krytycyzmu łudzącemi nagłówkami pism i różnych rubryk, które często zapowiadają co innego, niż się drukuje. Trzeba czytać krytycznie, w żadnej sprawie nie spuszczając z oczu argumentów ani pro, ani contra. Trzeba czytać pisma, służące różnym poglądom, aby mieć oświetlenie z obu stron, aby módz wyrobić sobie własny sąd — samodzielny a objektywny. Trzeba koncentrować lekturę nie na tanich czasopismach codziennych o brukowych wiadomościach, lecz na poważnych wydawnictwach perjodycznych, które opierają działalność publicystyczną na znajomości dziejów i praw niemi rządzących. Należy ciążyć ku tym wydawnictwom perjodycznym, które chcą stać wyżej ponad prywatę i partykularyzmy — których celem jest nie interes materialny jednostek, lecz służba publiczna.

Od czasów, kiedy życie poczęło się wielce różniczkować, czytanie książek nie wystarcza. Książki podają czystą wiedzę z najrozmaitszych dziedzin, wiedzę nieraz kryształowo czystą, ale oderwaną od życia. Książki karmią również poezją, w niej opisy czynów bohaterskich uszlachetniają serca, ale mało informują o szarej rzeczywistości życia. Do działania potrzebna jest znajomość chwili bieżącej, orientacja, pulsy życia w miejscowych warunkach. Na każdym stanowisku można przyłożyć i swoją cegiełkę, można wpływać na całość, byle znać swe obowiązki względem społeczeństwa i chcieć im służyć. Tym pośrednikiem między wiedzą a życiem, między ideałem a rzeczywistością, jest publicystyka. Jest ona historją teraźniejszości, oświetlającą zagadnienia, które czekają dopiero na rozwiązanie. Jest ogniwem, która łączy prawdę wiedzy z zagadnieniami chwili bieżącej. Jest literaturą, która tyczy się potrzeb życia w danym czasie i danym miejscu. Ona komunikuje ostatnie wyniki z różnych dziedzin wiedzy czystej w zastosowaniu do bieżących potrzeb ludzkich. Ona czyni człowieka wrażliwym na niedolę swego społeczeństwa i zapala do żywota czynnego na jego korzyść. Ona, komunikując, co się dzieje na świecie całym, chroni nas od zaściankowości. Ona, zaznajamiając nas z biegiem myśli wszechświatowej, wywołuje w umysłach naszych szereg zagadnień. Ona uwalnia nas od potrzeby czytania wszystkich książek, których corocznie ukazuje się na świecie po kilkaset tysięcy, a których przeczytać na rok gruntownie nie można po nad kilkanaście. To są strony dodatnie prasy periodycznej.

Ale ma publicystyka i niejedną stronę ujemną. Wiadomości, dostarczane przez wiele dzienników, są dorywcze i powierzchowne: ani rozszerzają, ani pogłębiają wiedzy. Wiele nowinek, opisywanych drobiazgowo, niema żadnego ogólniejszego znaczenia, nie służy żadnemu rozumnemu celowi. Wiele sensacyjnych zajść i wypadków, zostawiających jedynie czczość w głowie i pustkę w sercu. W pogoni za kalejdoskopowym potokiem plotek wiele balastu, który ze szkodą obciąża umysł Dużo zabawy i płytkiego śmiechu, co w rezultacie szerzy bezmyślność, przytępia zmysł artystyczny. Nie jeden organ redagowany jest tendencyjnie, będąc na służbie tej lub innej partji. Nieraz nowość pomieszana z postępem bez oświetlenia krytycznego jądra rzeczy. I jedno pismo stara się prześcignąć drugie w pomysłach, licząc na gorsze instynkty. I wielu staje się igraszką okoliczności, bo są prowadzeni na pasku danego dziennika. Bo wielu ślepo hołduje zasadzie: nie różnić się od innych — i bezkrytycznie prenumeruje to, co ich znajomi i krewni. I tworzy się specjalny typ nałogowych czytelników pism periodycznych, co nie uznają jednocześnie lektury książek. Jest to pewnego rodzaju osłona dla duchowego lenistwa. Traci na tym wykształcenie gruntowne i myśl samodzielna. To też wielu uczonych powstaje na dziennikarstwo — śród nich ostro wystąpił w ostatnich czasach przeciw prasie perjodycznej F. Brunetiere, członek Akademji paryskiej.

Trzeba przede wszystkiem rozróżniać wartość miesięczników i tygodników, a pism codziennych. Pierwsze, a w części drugie, są streszczeniem i kwintensencją tego, co zawierają pisma codzienne. Lektura ich nie da wprawdzie technicznego posiadania poszczególnych gałęzi umiejętności, ale da ogólną znajomość podstaw. Te, które nie służą sprawom specjalnym, dają możność w dłuższym okresie czasu przebieg w ogólnych zarysach cały cykl wiedzy. Natomiast prasa codzienna służyć może głównie gromadzeniu materjałów do tych kwintensencji. I tu należy rozróżniać prasę prowincjonalną, a prasę stołeczną. Pierwsza zlicza miejscowe siły społeczne, wydobywa je i zbiera, zapala ogniska miejscowej twórczości. Bada i stara się kierować życiem prowincji, które wszędzie posiada swoje odrębne właściwości. Druga winna być przewodnikiem i siewcą dążeń kulturalnych wszerz i wzdłuż całego kraju. Winna być rzeką wód czystych, do której zbiegałyby się wszystkie strumyki, osadziwszy po drodze naleciałości niepotrzebne.

Trzeba umieć czytać dzienniki, jak i książki. Trzeba sobie wprzód zadać trud poznania każdego pisma. Trzeba się zapoznać, co w każdym z nich godnego jest czytania, nie usypiając swojego krytycyzmu łudzącemi nagłówkami pism i różnych rubryk, które często zapowiadają co innego, niż się drukuje. Trzeba czytać krytycznie, w żadnej sprawie nie spuszczając z oczu argumentów ani pro, ani contra. Trzeba czytać pisma, służące różnym poglądom, aby mieć oświetlenie z obu stron, aby módz wyrobić sobie własny sąd — samodzielny a objektywny. Trzeba koncentrować lekturę nie na tanich czasopismach codziennych o brukowych wiadomościach, lecz na poważnych wydawnictwach perjodycznych, które opierają działalność publicystyczną na znajomości dziejów i praw niemi rządzących. Należy ciążyć ku tym wydawnictwom perjodycznym, które chcą stać wyżej ponad prywatę i partykularyzmy — których celem jest nie interes materialny jednostek, lecz służba publiczna.

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.